niedziela, 6 stycznia 2013

Literacki paw

Pośród bliższych i dalszych znajomych zaczęła krążyć wieść. Wieść, że jest taka jedna książka. Ale nie że książka-książka, tylko wiecie, Książka! Taka NAPRAWDĘ KSIĄŻKA.
Cóż. Już fakt, że o owej książce rozmawiają głównie niewiasty powinien mi dać sporo do myślenia. A najwyraźniejszym znakiem ostrzegawczym miało być pojawienie się tej Książki pod postacią prezentu w dłoniach Najwspanialszej-Z-Żon. Prezentu - jak się domyślam - który wymyśliła przyszła Szwagrowa.

Więc leżała ta Książka i czekała na swoją kolej. Już wtedy należało to dziadostwo wziąć spalić, zakopać, spopielić, popiół wciągnąć nosem albo wysłać w urnie na księżyc. Ale nie. Bo Prawdziwy Samiec czasami też popełnia błędy.

Pięćdziesiąt twarzy Greya.

Zjawisko, które sprawia, że kobiety dostają dziwnej zadyszki, wypieków na twarzy, a w cięższych przypadkach zaczynają zostawiać za sobą wilgotne ślady.
Najwspanialsza-Z-Żon z prędkością światła przeszła przez pierwsze tomiszcze, po czym zziajana stwierdziła wręczając mi knigę:
- masz, czytaj i ucz się!

No to co robił Prawdziwy Samiec? Podejmuje wyzwanie! Biorę osławione dzieło w dłonie, pakuję do plecaka i odnotowuję w mózgownicy: mam w plecaku coś do poczytania w stajni.

*****

Czwartkowy wieczór.
Stajenny socjalny: w kominku trzaska płonące drewno, na kominku Bydlęcia Miaukate grzeją kościec od komina, po lewicy pies na fotelu, po prawicy kawa.
Cisza, spokój, ciemno za oknem, można czytać.

Umysł podejmuje próbę przebrnięcia przez pierwsze sto stron. Czuję się, jakbym próbował trzeć nagimi zwojami mózgowymi o nieheblowane deski. Historia rodem z niskobudżetowego romansidła wyprodukowanego w latach 70 przez TV Mozambik jest równie porywająca, co kolejne pomysły Macierewicza, a bogactwo charakterów głównych bohaterów oscyluje w okolicy M-Jak-Mroczki.

Nic to, obiecałem, więc czytam. Tym bardziej, że za przeproszeniem zaczynają się w książce sexić!

...on z nią w pokoju, ona niby przerażona, jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra...

Kurwa. Na kominku siedzi kot i gapi się na mnie. Lampi się tymi kaprawymi ślepiami jakby mówił: wiem o czym czytasz stary zboczeńcu! Dwa szybkie machnięcia książką połączone z solidnym psssssssssssz! i kot wykonuje taktyczny odwrót. Rozsiadam się wygodniej w fotelu...

..ona niby przerażona, jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra...

JEB! Do socjala wchodzi pies trzaskając drzwiami. Tak, pies, tak, trzaska. Psy w stajni nauczyły się otwierać nozdrzami drzwi, jednak nie nauczyły się tych drzwi delikatnie zamykać, więc dziadostwo trzaska jak diabli. Patrzę na psa wzrokiem wyraźnie sugerującym co mu zrobię jeśli jeszcze raz przerwie mi lekturę.
Zawstydzone psisko grzecznie się kładzie u stóp...

...on z nią w pokoju, ona niby przerażona, jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra...

ŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚLURP! ŚŚŚŚŚŚŚLURP! ŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚŚ...

- wypierdalaj mi spod fotel kundlu zapchlony nie masz gdzie sobie jajec teraz lizać!?!!?!?

Pies podwinąwszy ogon wycofuje się z socjalnego. Oczywiście wykonując drzwiami solidne JEB!
Siadam w fotelu. Łyk kawy. Spokojnie, bez nerwów. Biorę książkę. Oczywiście zgubiłem miejsce gdzie skończyłem czytać. Przelatuję wzrokiem przez tekst, o, jest...


...niby przerażona, jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra...


JEB! Trzaskają drzwi, do socjalnego wchodzą Stajenne Niewiasty. Za nimi pies. Ten od lizania sobie jajec. Zerkają na mnie (znaczy się Niewiasty, nie psie jaja), ja staram się uśmiechnąć do nich. Pewnie grymas na mojej mordzie bardziej przypomina minę człowieka srającego po sałatce z gwoździ i żyletek.
Odczekuję chwilę, Niewiasty zbierają swoje rzeczy i wychodzą. Pies zostaje. Przepraszającym wzrokiem łypie na mnie kładąc się gdzieś z tyłu obok misek.
Cisza. Spokój... W kominku cicho huczy ogień. Kawa smakuje wybornie...


...ona niby przerażona, jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra...


- krk! khhhhhhhhk!

Za moimi plecami rozlegają się dziwne dźwięki. Ciskając ślepiem gromy odwracam się. Obok misek stoi kot z miną 'będę rzygać'. Obok kota stoi pies z miną 'zaraz będę jadł'. Miaukaty bydlak skupia się przez moment, po czym przy akompaniamencie cichutkiego pobekiwania wykonuje solidne...
- gooooooooooolf! ciamk ciamk. mlask.
...i odchodzi w stronę kominka. Zaczyna jebać obleśnym kocim pawiem. Pies nie tracąc czasu wciąga raz dwa to, co przed chwilą wypadło z kota i oblizując się kładzie mi się pod nogami.
Siedzę w fotelu. Kot gapi się z kominka na mnie, pies z nadzieją na kolejne rzygi gapi się na kota, ja gapię się na okładkę książki. Kurwa. Dam radę. Dam radę, dam radę, dam radę...


...jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra...

TAAAAAAAA RA TAAAAAAAAAARA TA-DA-PAM PAM RAM...
...wydziera się mój telefon. Rzucając kurwami we wszystko na czym świat stoi, odbieram. W słuchawce Najwspanialsza-Z-Żon:

- przyjdziesz mi pomóc z koniem? Chciałam mu założyć opatrunek...

*****

Stajnia. Rudy Ciul stoi na uwiązie, obok niego moja Druga Połowa uśmiecha się do mnie czule. Z Jej ust pada pytanie:

- i jak książka? Czytałeś? Fajnie się czyta, co?

Nic nie mówię. Nieprzytomnym wzrokiem zerkam na nóż do kopyt. To bardzo ostry nóż...

22 komentarze:

  1. Umarłam!!!!!!! Zajebiste!!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa co to za dzwonek masz w telefonie, który zaczyna się od takiego pięknego 'TAAAAAAAA RA'. Brzmi trochę jak 'Gwiezdne wojny'.

    Co do książki to najlepiej odłożyć zaraz po przeczytaniu tylnej okładki. Nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie Wagner, to Kukiz :D

      http://diamir09.wrzuta.pl/audio/aRCbFzm0sET/kukiz_i_piersi_-_barock

      Usuń
  3. słyszała o tej książce, ale nawet nie podchodzę - bo szkoda mię czasu. A soczyste opisy "tego i owego" można znaleźć u Henry'ego Millera ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja czytałam i z rumieńcami biegałam po mieście i dobrze mi z tym ale coś w tym jest...tzn. w twoim opisie przyrody ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealna oprawa do treści książki - zwłaszcza koci "paw" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dżizaz, the best of :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze książki nie czytałam i jakoś mi się nie spieszy, ale czuję, że gdyby była napisana tak jak ten post, to sięgnęłabym po nią bez zastanowienia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez nie czytalem, ale zapewniam - nie jest

      Usuń
  8. haha! genialne!! ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. ...i w pamięci został mi tylko koci rzyg...za bujną mam wyobraźnię...

    OdpowiedzUsuń
  10. To ja już wolę "Pamiętniki Fanny Hill" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam - jeszcze, zapewne się skuszę i będę czytać cały rok, na raty ;) i z całej książki zapamiętam: "jednak podniecona, on przyciąga ją w stronę łóżka, delikatnie gryzie jej wargę łapiąc za biodra" ;)

    A obok wspomnianego wyżej Millera, polecam również Bukowskiego ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Twojego kota!!! Założę mu fanklub!

    OdpowiedzUsuń
  13. Poplakalam sie ze smiechu :))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Hi hi, fajny jesteś :) A takie uśmiechy losu niestety nie jest są mi obce. Te zwierzaki masz przewspaniałe! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy zglosiles swoj blog do Konkursu najlepszy Blog 2012? Chcialabym na Ciebie (tzn na twoj blog) zaglosowac, ale nie moge go znalezc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym konkursie będzie następna notka ;) Być może pojawi się już dziś.

      Usuń
  16. To ja się jeszcze podpytam, gdzie jest (wzorem ubiegłego roku) link do WOŚPowej aukcji ?

    OdpowiedzUsuń
  17. No nie powiem, pojechałeś nieźle i po książce i po zwierzakach, może zabierze się za pisanie własnej:-). To nie jest książka z serii ambitne ale na długie zimowe wieczory ok:-) a parę rzeczy wypróbować nie zaszkodzi, no chyba że jesteście już tak zaawansowani że to tylko powtórka z życia. Pozdrowienia dla Was:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po przeczytaniu tekstu na tylnej okładce tej książki miałem ochotę zrobić to co kot. Więc ja mu się wcale nie dziwię.

    OdpowiedzUsuń